Łączna liczba wyświetleń

sobota, 11 maja 2013

Syndrom słowika

Na wstępie deklaracja formalna:

Nie tylko dla mnie arbitrem kultury, elegancji i dobrego wychowania jest Smurff. Dlatego jego opinia o sytuacji na blogach politycznych zasiała we mnie ziarno niepokoju:

Z rosnącym przerażeniem obserwuję to, co się dzieje na forach internetowych pod artykułami politycznymi zamieszczanymi na najbardziej popularnych witrynach.
Obelgi, wyzwiska i inwektywy stały się tam zwykłą codzienną rzeczywistością, do tego stopnia, że już nikt nie zwraca na to szczególnej uwagi, traktując takie zachowanie jak normę.
Ba, czasem jak czytam zamieszczone tam komentarze odnoszę wrażenie, że gdyby komentujący tam internauci mieli broń pod ręką i swoich adwersarzy w polu rażenia, wystrzelaliby ich jak kaczki bez mrugnięcia okiem, a być może nawet z dziką satysfakcją...

A ja dorzucę teraz jeszcze jeden kamyczek do tego ogródka; nadmiar takich negatywnych komentarzy na blogu w moich oczach dyskredytuje także całego bloga. Bo zażarta polemika polityczna czy też światopoglądowa nie oznacza przecież, że dyskusja automatycznie musi być prowadzona na poziomie rynsztoka; rolą gospodarza bloga jest okiełznać rozmówców w taki sposób, aby ważyli słowa i nie obrażali, ani nie wyszydzali swoich adwersarzy, bez względu na poglądy, jakie reprezentują. A jeśli jest inaczej, nie świadczy to najlepiej ani o tych komentujących, ani o blogu jako takim.

Dlatego niedługo po tym, jak zostawiłem na na blogach Dibeliusa i Kiry swój pierwszy komentarz, postanowiłem że nie będę tam więcej zabierał głosu. Bo nie chcę być potraktowany w podobny sposób co Ptr i Kacper, więc postanowiłem prewencyjnie nie wystawiać się na cel. Po prostu nie zgłaszam akcesu do towarzystwa, gdzie od czasu do czasu obrzuca się kogoś błotem.


Z drugiej strony niektórzy przedstawiciele zwalczających się grup blogowych wywierają na mnie, wprawdzie przyjacielski i taktowny, ale zwiększający się nacisk, abym ograniczył kontakty z przedstawicielami grupy przeciwnej.

Poglądy te formułują koncepcję blogu jako domu, do którego zaprasza się godnych tego zaszczytu gości, a rolą blogera jako gospodarza jest zapewnienie odpowiedniego doboru towarzystwa, dobrej atmosfery, kultury itd.

Blog w sensie technicznym można zdefiniować jako formę środków masowego przekazu. Niektórzy autorzy wykorzystują tę formę w sposób zupełnie odmienny – wpis jest formą tekstu dziennikarskiego, autor nie cenzuruje, nie odpowiada na komentarze i pozostawia je w całości do dyspozycji gości – jako forum.

Po przemyśleniu tematu doszedłem do wniosku, że jest mi bliżej do tej drugiej koncepcji. Komentarze traktuję jako forum publiczne, a nie moje prywatne siedlisko. Jeśli komuś się takie podejście nie podoba – Smurff wskazał rozwiązanie. Dziękuję za wszelkie życzliwe lub merytoryczne komentarze – ale od dziś przestaję automatycznie na wszystkie odpowiadać. Jeśli na przykład całkowicie zgadzam się z autorem komentarza, lub całkowicie nie zgadzam – odpowiadanie nie ma sensu. Mogę też nie mieć czasu albo ochoty.

A teraz ad rem:

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


Julian Tuwim

Spóźniony słowik

Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji,
Bo pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji,
Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,
A już jest po jedenastej -- i Słowika nie ma!

Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
A na deser -- tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

Może mu się co zdarzyło? może go napadli?
Szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli?
To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!
Piórka -- głupstwo, bo odrosną, ale głos -- majątek!

Nagle zjawia się pan Słowik, poświstuje, skacze...
Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!
A pan Słowik słodko ćwierka: "Wybacz, moje złoto,
Ale wieczór taki piękny, że szedłem piechotą!"

Dzieci w przedszkolu po zapoznaniu z utworem zapytano, o czym był wiersz. Żadna z odpowiedzi nie dotyczyła: problemów ptasiej rodziny, zabawnego menu, pięknego śpiewu słowika, uroczego wieczoru i kontrowersyjnej decyzji o spacerze. 100% odpowiedzi dotyczyła skowronka i jego bandy. Dla współczesnych dzieci najbardziej istotne okazują się: walka, przemoc, dominacja, prześladowanie słabszych.

Ciekawe, że taki efekt osiągamy po latach nasilonego wychowania politycznie poprawnego – dzieciom nie wolno powiedzieć, że Bambo był murzynkiem, dwa pingwinki muszą być gejami, chłopcom nie wolno sikać na stojąco, bo to seksizm itd.

Moim zdaniem politpoprawne wychowanie zostało w druzgocący sposób pokonane przez komercję. Wpływ nauczycieli nie jest istotny, rodzice nie mają czasu – dzieci zapełniają swój czas współczesnymi filmami dla dzieci i grami komputerowymi. O ich treści decyduje zysk producentów, a więc popyt, a popyt determinowany jest zaspokajaniem naturalnych instynktów naszego gatunku: walki, agresji, seksu.  

Dodatkowym czynnikiem jest pozbawienie nauczycieli i rodziców wszelkich skutecznych metod wychowawczych – zakaz klapsa, zakaz krytyki, która mogłaby urazić dzieci. W efekcie społeczność dzieci pozbawiona jest skutecznego zwierzchnictwa, autorytetu i ochrony dorosłych. Same muszą stawić czoło brutalnej sile walczących o dominację rówieśników. Cierpienia, poniżanie i walka o przetrwanie staje się czymś naturalnym.

Proces ten wykazuje, że procesy społeczne nie przebiegają w sposób linearny. Dziecięca psychika poprzednich pokoleń ukształtowana została przez ład i bezpieczeństwo zapewniane przez dorosłych oraz spokojne, miłe, sympatyczne filmy dla dzieci. Na przykład w Polsce: Miś z Okienka, Reksio, Makowa Panienka, Piaskowy Dziadek, Pszczółka Maja. Na tych filmach wychowało się pokolenie, które dziś rządzi i z mozołem wdraża polityczną poprawność, prawa gejów, islamistów, genderówek itd. Efekty namolnego wdrażania swojej ideologii przetestował Kościół Katolicki, którego metody powodują, że większość młodzieży ignoruje religię lub staje się jej gorliwymi przeciwnikami. Szlakiem przetartym przez Kościół podążają teraz lewacy ze swoją papką propagandową. Kiedy o tym pomyślę, to nawet szkoda mi niektórych przedstawicieli lewicy – np. Biedronia. Nienawidziłem go jak każdego lewaka, ale kiedy został posłem i często pokazują go w tv, to widzę, że to w sumie miły, kulturalny i wrażliwy chłopak.

Aż strach pomyśleć, co stanie się z takimi jak Biedroń, kiedy pokolenie dzisiejszych przedszkolaków dojdzie do władzy.

97 komentarzy:

  1. Czcigodny Dibeliusie
    Umieszczenie przez Smurffa którego zdanie wysoko sobie cenisz Twojego blogu i blogu Kiry na tej samej półce nie wymaga komentarza. Ale oczywiście tylko Ty decydujesz o sposobie w jaki Twoja witryna jest prowadzona. Jak głosi aria z "Zemsty nietoperza", chacun à son gôut. Czyli każdy wedle swego gustu.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czcigodny Stary Niedźwiedziu,
      Dziękuję za zrozumienie.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  2. Szanowny Dibelisie.
    Nie ulega wątpliwości,że arbiter kultury, elegancji i dobrego wychowania wie co pisze i słusznie jego opinia o sytuacji na blogach politycznych zasiała w tobie ziarno niepokoju.
    Ale na pocieszenie zaliczony zostałeś do grona wybitnych blogerów,jakimi niewątpliwie są "Kira" i "Kanalia".
    Życzę owocnej współpracy i pozdrawiam życzliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Józefie,
      Dziękuję za życzliwość.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  3. Szanowny Dibeliusie!
    My też w szkole nie stawialiśmy nauczycieli w kłopotliwej sytuacji przy omawianiu września 1939r. ale swoje wiedzieliśmy. Natomiast te przedszkolaki chyba mają już trwale namieszane. Zatem lewica "tworzy" nowego człowieka. Jakże bez sensu było moje zdziwienie, że jest obowiązek posyłania dzieci do przedszkoli. Babcie jeszcze mogłyby by je w tym czasie na ciemnogród przekabacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Marku,
      Lewica "tworzy" nowego człowieka, tylko efekt okazuje się niezgodny z założeniami inżynierów społecznych. Współczesne dzieci mają być apatyczne, pacyfistyczne i spedalone - obserwacja opisana w moim tekście sugeruje, że może być zupełnie odwrotnie.

      Usuń
  4. Blogerów dzielę na dwie kategorie: tych z misją i piszących dla przyjemności. Siebie zaliczam do drugiej, w dodatku zmuszony jestem korzystać z gościnności, gdyż swoje blogi wykasowałem i konsekwentnie nie zamierzam być "u siebie".
    Nie lubię gówniarskich "przezywanek" i obelg. Na niektórych blogach nie piszę, bo nie ma to sensu, choć czytam z zainteresowaniem. W blogosferze wychodzi realna natura człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktem megalomanii z mojej strony byłoby twierdzenie o pełnieniu misji - maksymalnie kilkuset czytelników tygodniowo. Pisanie bloga traktuję jako dziennikarskie hobby.

      Parę lat aktywności w środowisku blogowym poprzez udział w dyskusjach i poznawanie cudzego punktu widzenia pozwoliło mi sprecyzować, zmienić, rozwinąć własne poglądy w sferze społeczno-politycznej.

      Ale nie wiem, czy coś się nie kończy. Ceniona i szanowana komentatorka została wykluczona z pewnego bloga, dlatego że przyjaciółka autorki bloga krytycznie oceniała jej biust: "Ten sam styl,te same bolączki i „zarzuty”,ta sama mowa pseudo-młodzieżowa co u niemłodej kobiety jest tak samo apetyczne jak pomarszczone cycki na wierzchu i ten sam kierunek agresji i rodzaj agresji."

      Usuń
    2. Drogi Dibeliusie, Twoje poczucie humoru rozwala mnie...

      Usuń
    3. "Ceniona i szanowana komentatorka" To o mnie Dibeliusie?
      Jestem trochę zaskoczona :)
      Owa zacytowana przez Ciebie "krytyka biustu" trafiła nota bene do Bogu ducha winnej Ani. Osoby kompletnie mi nieznanej i z całym szacunkiem o zerowym do mnie podobieństwie ( wciąż wirtalnie) :) Od tamtej pory nie widziałam Jej nigdzie i jeśli pozwolisz Dibeliusie to skorzystam z możliwości przeproszenia Ani za to, że przeze mnie spotkała Ją na blogu Kiry nieprzyjemna sytuacja za sprawą niezbyt mądrej anody-katody, która udaje bez powodzenia osobę kulturalną o wyjątkowym guście i wybitnym pochodzeniu:) Zdziwiona jestem, że Smurff nabrał się na jej truizmy a nie przewrócił o napastliwość kiedy trafiał się jej interlokutor o krytycznym nastawieniu.
      Celsus napisał, że w "blogosferze wychodzi realna natura człowieka" i w pewnym sensie to prawda ale pokazana zazwyczaj wybiórczo, jednostronnie i z ogromnym niebezpieczeństwem pomyłki w ocenie per saldo.
      Staram się zawsze o tym pamiętać i kiedy piszę coś niepochlebnego to zawsze do treści przeczytanej a nie osoby jeśli tej nie znam a tak jest w większości przypadków. Krytykuję Kirę, anodę-katodę-dwa paskudne w mojej ocenie twory internetowe ,których na oczy nie widziałam a nie panią doktor( ?) Iksińską czy bezrobotną nauczycielkę Ygrekowską . Ich szokująco głupia reakcja dowodzi, że biorą tę krytykę realnie do siebie, fizycznych Iksińskich i Ygrekowskich.
      Tak bywa kiedy człowiek przenosi swoje życie w blogosferę i traci kontakt z rzeczywistością. śmieszy mnie to i dziwi niezmiennie.
      Trzeba także przyjąć do wiadomości i pamiętać, że blogi dla większości komentujących nie są "domem" blogera w którym zachowujemy savoir vivre a Hyde parkiem ,w którym można powiedzieć wszystko. To publiczne miejsce i z założenia może zjawić się każdy więc albo hasłujemy i reglamentujemy dostęp albo trzymajmy porządek ( cokolwiek to dla każdego z nas oznacza), bo inaczej spotkają się wszystkie możliwe typy, poglądy, osobowości i chwilowe nastroje a to w 100 % wróży jatkę.
      Dlatego stoję na stanowisku, że bloger powinien jednak czuwać nad tym żeby nie zostały przekroczone granice jakie ewentualnie nakreślił. Chętnie poddam się mądrej moderacji ale tylko człowiekowi który ma klasę, sam jest przykładem godnym naśladowania i zachowuje się uczciwie wobec wszystkich komentujących.
      Od tego w jakim stylu to będzie robił?, czy w ogóle? i od reakcji komentujących będzie zależała przyszłość bloga.
      No chyba, że powstał jedynie jako miejsce ekspresji autora ,a komentowanie jest traktowane per noga i właściwie bez znaczenia. Mało widziałam takich blogów.
      Nie ma takiej siły żeby nie tworzyły się grupy wsparcia, towarzystwa wzajemnej adoracji czy inne komitety zwłaszcza w przypadku blogów politycznych ,czy społeczno-politycznych gdzie spotykają się zazwyczaj grupy skonfliktowane poglądowo.
      Nie rozumiem dlaczego to ciągle dziwi? W życiu realnym także tworzymy kluby, grupy, paczki, koterie. Szukamy akceptacji większej lub mniejszej w zależności od potrzeby chwili.
      Oczywiście klakierstwo jest tandetnym dowodem na brak silnej osobowości a tego u ludzi nie lubię :)))
      Strasznie obszerny temat do dyskusji Dibeliusie. Mogłabym gadać bez końca...:)

      Usuń
    4. "Ich szokująco głupia reakcja dowodzi, że biorą tę krytykę realnie do siebie, fizycznych Iksińskich i Ygrekowskich."

      Jeśli oddzielasz "internetowy twór" od realnej osoby, to jesteś głupsza niż myślałam. Ale może Ty tutaj kogoś grasz - i sądzisz po sobie. Ciekawe tylko, skąd te nader emocjonalne, wręcz histeryczne reakcje, kiedy krytykowany jest ktoś z "Twoich". Coś mi się zdaje, że Internet nie jest dla Ciebie. Gubisz się.

      Usuń
    5. Ale tak od siebie dodam, że ja tez krytykuję EwęL (i parę innych osób), taką, jaką znam z Netu. Nie oddzielam jej osoby od jej "image'u", ale nie odnoszę się do prywatnego życia. W przeciwieństwie do pewnego skundlonego osobnika, który wyzwał mnie od takich czy siakich, imputując określone zachowania i przywary z REALNEGO świata.

      Usuń
    6. "
      Kira
      06.05.2013 o 13:18

      „[...] kto mógłby się smiać z dowcipu typu szmata,lafirynda [...]”

      Ci, którzy co niedziela latają do kościółka, żeby się pochwalić przywiązaniem do „wartości”, tradycji, ojczyzny, etc. ;) Takich mamy katolików i patriotów: intelektualna i moralna nędza."

      "
      Kira
      06.05.2013 o 16:56

      @ Ania

      Nie pojmuję, po cholerę ciągniesz temat tej durnej, agresywnej kobieciny bez zasad. Dla mnie ona jest NIKIM. I dla większości internautów zapewne. Ma swoją latrynę, ma swoich dwóch czy trzech znajomych – i tyle. Zostawmy ją w spokoju, ona się tylko nakręca każdym – pozytywnym czy negatywnym – komentarzem. Dla niej poglądy innych ludzi, podobnie jak ich opinia na jej temat, to sprawa życia i śmierci. A Ty tylko pogłębiasz jej psychozę".

      Usuń
    7. Ja - w przeciwieństwie Ciebie, Ewo - biorę odpowiedzialność za swoje słowa. Osądzam Cię po tym, co sama piszesz. Sama deklarujesz się jako chrześcijanka i patriotka. A TO zobowiązuje.

      Oczywiście Ty - jako osoba niezdolna do wzmiankowanej odpowiedzialności - możesz się z tym nie zgadzać i pleść trzy po trzy o wyznawanych przez siebie wartościach, patriotyzmie, wierze. Dawno już zauważyłam, że nie można traktować poważnie Twojego słowa. Ale cóż, zawsze tak było: jedni traktowali swoje słowo ja sztabkę złota, inni - jak psią kupę. Po tym właśnie poznaję, czy ktoś jest dojrzały, czy nie.

      zy jesteś pielęgniarką, politykiem czy zakonnicą – nie ma to dla mnie ŻADNEGO znaczenia. W realu możesz być polską matką Teresą. Za to jak najbardziej MA znaczenie, co TUTAJ piszesz – bo właśnie tutaj (a nie w pracy, nie u cioci na imieninach, nie na imprezie ze znajomymi) ujawniasz, jaka jesteś naprawdę. Zapomniałaś, że damy pewnych rzeczy nie piszą (i nie mówią) - NIGDZIE? ;)

      http://istota-rzeczy-wg-kiry.blog.onet.pl/2012/11/20/matrix/

      Pozdro.

      Usuń
    8. "Czy jesteś..." - miało być

      Usuń
    9. "[...] kiedy piszę coś niepochlebnego to zawsze do treści przeczytanej a nie osoby jeśli tej nie znam a tak jest w większości przypadków."

      Kłamiesz.

      Usuń
    10. @EwaL.
      Ewuniu daj sobie spokój. Nie wdawaj się w dyskusję z tą lafiryndą, bo Cię zaszczeka, zapluje pianą i jeszcze na koniec użre - zastrzyki przeciw wściekliźnie są wyjątkowo bolesne. Nawet jak taką lafiryndę złapiesz na kradzieży za rękę to będzie mówić, że nie jej ręka, a następnie podrzuci Ci skradziony przedmiot i wmówi wszystkim, że to Ty ukradłaś.
      Nie ma żadnych innych prawd ponad to co uznaje lafirynda i każdy, kto myśli inaczej staje się obiektem bezpardonowego ataku. Nie wdawaj się z nią w dyskusję, bo tylko marnujesz swój cenny czas. Wiem, że z tych jej wypocin można się nieźle pośmiać, ale nie warto dla chwili wesołości prowokować wylania wiadra rzygowin tak przy okazji.
      Pozdrawiam Cię, TF.

      Usuń
    11. TF, nie poniżaj własnej matki tymi wyzwiskami.

      Usuń
    12. @Tie Fighter
      Nie zamierzałam wdawać się w żadną dyskusję z tą kłamczuchą i manipulantką, bo ostatnia akcja na jej blogu kiedy kłamie na temat mojej "wulgarności" i zarzucania jej poczty "ordynarnymi komentarzami" ostatecznie mnie odrzuciła.
      Jak napisałam wyżej, paskudny twór internetowy, wyjątkowo paskudny.
      Zajrzałam sobie do wyszukiwarki i zobacz co znalazłam:

      "Lafirynda

      Osobniczka płci żeńskiej, dbająca wyłącznie o własne samopoczucie, pozbawiona empatii hipokrytka, reprezentująca mitologiczne cechy syreny - powabna i kusząca aż do momentu, kiedy ukręca ci łeb."

      :)))
      Trzymaj się!

      Usuń
    13. @ EwaL

      Twoje wulgarne komentarze zostały zapisane u mnie na wieki wieków. A to, że zawalałaś moją pocztę błaganiami o moderację TAKICH SAMYCH komentarzy, to żaden wymysł. ŻADNA szanująca się osoba nie wpychałaby się z komentarzami do bloga, z którego ją wyproszono.

      Ale cóż, jaka "dama" - taka "klasa".

      Bez odbioru.

      Usuń
    14. @EwaL.
      Pasuje jak ulał, tyle że nic w definicji nie było o głupocie i denaturaji białek istoty szarej. To wyjątkowo zjadliwe bydle, a nazwanie tego czegoś lafiryndą to dla niej awans o dwa poziomy w stosunku do stany faktycznego.

      @Kiła
      I jeszcze w jednym komentarzu odpowiem tej lafiryndzie;
      W przeciwieństwie do ciebie znałem swoich rodziców, więc sklej wary.

      Usuń
    15. @ TF

      Nie mnie obrażasz, tylko swoją matkę, która nie umiała cię wychować. Widocznie tego typu odzywki były w twoim domu rodzinnym na porządku dziennym.

      Usuń
    16. @ Dibelius

      Wybacz mi, że dałam się wciągnąć w pyskówkę z tymi osobami. Postaram się t o t o omijać.

      Usuń
    17. Nie mam nic przeciwko ujawnieniu moich "wulgarnych " komentarzy żeby wszyscy mogli wyrobić sobie opinię.
      "Błagania o moderację" :))) A to dobre. Przy włączonej moderacji system pyta o zgodę na publikację a nie user :)))Ot durak :)
      Zgadzam się na publikację tych moich "błagań o moderację".
      Bawiłam się, w gminnym stylu i poniżej możliwości :) dlatego trochę mi wstyd.Niestety czasem tak mam ale kto jest doskonały niech pierwszy rzuci kamieniem :)




      Usuń
    18. Szczytem hipokryzji jest przywoływanie "matki", "wychowania w domu rodzinnym" przez osobę, która na swoim blogu pluje na własnych rodziców.
      Miałeś rację wiadro rzygowin.

      Usuń
    19. O moich rodzicach:

      "Ot, trochę toksyczni, trochę głupi, trochę ograniczeni, mocno nadopiekuńczy. Ale także kochający, szlachetni, wybaczający, szczodrzy, wrażliwi, z wyrobionymi zasadami moralnymi, troskliwi wobec zwierząt. Całkiem porządni ludzie. I jedni z lepszych rodziców, jakich znam."

      Jaką trzeba być [tu - wstawić słowo nagminnie używane przez Starego Niedźwiedzia na określenie pewnego typu kobiet], żeby łżeć, że na nich pluję???

      Współczuję synowi tej chorej kobiety... Nie powinnaś była mieć dzieci.


      O moich rodzicach pisałam szczerze - dobrze i źle. GŁÓWNIE dobrze (broniłam ich wręcz). Nie łżyj więc, wybierając z mojego wpisu kilka gorzkich słów, ohydna manipulantko.

      Usuń
    20. @EwaL.
      Najgorszą formą podłości jest dotykanie rodzin czy osób najbliższych swoich adwersarzy, ale w przypadku tej lafiryndy mnie to nie dziwi (w końcu nie chce znać swoich rodziców) Dajmy sobie z tym bezmózgim humanoidem spokój, bo przywrze do nas jak pasożyt i nie będzie się toto chciało odczepić.
      Trzymaj się Ewuniu i do zobaczenia na jakimś blogu wolnym od tej lafiryndy, to będziemy mogli spokojnie porozmawiać bez opędzania się od tego natręta.

      Usuń
    21. Masz rację Tie Fighter.
      Pozdrawiam i do zobaczenia:)


      Usuń
    22. Moja matka była porządną kobietą. Ani mój brat, ani ja nie wyzywamy nieznanych nam kobiet od dziwek, wywłok czy kurwiszonów.

      Usuń
    23. "
      ~anodakatoda
      04.05.2013 o 14:10

      Tak poza tym-zastanawiam się jaki rodzaj kobiet nie oburza się na nazwanie innej kobiety lafiryndą czy szmatą….PRZYZWYCZAJONE.I wszystko jasne.
      Odpowiedz

      Kira
      04.05.2013 o 14:39

      Takie, których mamusia była w ten sposób nazywana?
      Odpowiedz "
      Dibeliusie, to ostatni raz ale nie wytrzymałam rozmiaru tej hipokryzji.
      Żeby nie być jak te dzieci od "bandy skowronków" napiszę, że opisane przez Ciebie zjawisko jest bardzo interesujące ale wstęp zainteresował mnie bardziej ( z wiadomych względów) za co przepraszam serdecznie, obiecując poprawę:)

      Usuń
    24. Dokładnie tak - tego typu słownictwo obraża matki wyzywających.

      Usuń
    25. Kira / EwaL,
      Nie mam nic przeciwko korzystaniu ze swobody wypowiedzi na moim blogu. Ja osobiście w przypadku blogowych różnic nie do przezwyciężenia wybrałbym unikanie, ignorowanie - ale to tylko teoria, nie wiem, jak bym się zachował w sytuacji krytycznej.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  5. Szanowny Dibeliusie.
    O poziomie bloga i jego wartości świadczy nie tylko to, czy dochodzi tam do pyskówek i obrzucania się błotem - bo nawet to w swej niegodnej formie potrafi być twórcze. O jakości i wartości bloga, bądź ich zupełnym braku decydują treści zawarte w komentarzach. Niektóre mogą deprecjonować bloga do zera, mimo, ze utrzymane będą w niezwykle kulturalnym i spokojnym tonie.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Tie-fighterze,
      Każdy ma prawo do swojego stanowiska i oceny formy publicystycznej, jaką jest blog. Ja przedstawiłem swoją koncepcję - ja odpowiadam wyłącznie za wpis, nie identyfikuję się z komentarzami, nie obchodzi mnie ich poziom, nie kasuję komentarzy (z wyjątkiem łamania prawa lub czyjejś wyjątkowej upierdliwości - ale jeszcze nie było takiej konieczności), rozmawiam z kim chcę.

      Nie mam nic przeciwko ostrej i brutalnej dyskusji, choć osobiście wolałbym aby dotyczyła jakiegoś tematu, a nie od razu ad personam.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  6. Drogi Dibeliusie,

    W naturze człowieka nie leży bycie zawsze i wszędzie miłym, delikatnym, grzecznym, niewinnym i łagodnym. Zarówno brutalne gry i filmy (które są głównym winowajcą, jeśli chodzi o wzbudzanie agresji u młodzieży), jak i wmuszanie tolerancji pod postacią sympatii (co jest wynaturzeniem słowa "tolerancja") jest ZŁE.

    Ja też się opowiadam za wolnością słowa, aczkolwiek dla bydła (płci dowolnej), które interesuje TYLKO pyskówka, pobłażliwa być nie zamierzam. Kto z miejsca, bez prowokacji, odnosi się do osoby komentującego, nie do treści jego słów, powinien liczyć się z tym, że dostanie solidnego kopa w tyłek.

    Z niektórych blogów wyklucza się osoby o odmiennych poglądach, żeby "nie psuły dyskusji". Cóż, każdy bloger ma prawo zarządzać swoją przestrzenią wedle swojej woli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Kiro,
      Wszystko to prawda, tylko żeby nie skończyło się tak, że wszyscy zamkniemy się w swoich "latrynach" (oczywiście z punktu widzenia strony przeciwnej).

      Usuń
    2. Te słowa kieruj do osób, które wyrzucają każdego, kto ośmieli się napisać coś nie po ich myśli.

      Usuń
  7. "procesy społeczne nie przebiegają w sposób linearny".

    Szanowny Dibeliusie.
    Moim skromnym zdaniem,rozwój człowieka.nie przebiega w sposób linearny.Mamy wolną wolę,
    uczucia,zdolność do myślenia i podejmowania decyzji,etc.
    Np.to co wczoraj było dobre,dzisiaj może być złe.I odwrotnie.
    Żeby się w tym wszystkim nie pogubić,został nam dany Dekalog.Wystarczy go tylko przestrzegać.
    Tam także m.in.są uregulowane stosunki między rodzicami a dziećmi,oraz relacje między ludzkie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Józefie,
      To o czym piszesz, to rzeczy proste i wydawałoby się - oczywiste. Tylko, że dziś trzeba o to z mozołem walczyć.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  8. " O jakości i wartości bloga, bądź ich zupełnym braku decydują treści zawarte w komentarzach".Tu jest chyba pies pogrzebany,w niejednoznacznym pojmowaniu roli komentatora
    Sam jestem impetyk i rozmaicie się zdarza;),ale przynajmniej okresowo staram się pamiętać,że o jakości i wartości bloga, bądź ich zupełnym braku decydują treści umieszczone jako wpis autora,a nie goście.Może nie przesadzajmy z tym dzieleniem się ojcostwem sukcesu ,zgódźmy się,że pozostali komentatorzy tekstu są równych prawach,a wtedy nawet jeśli - i dobrze - będzie ostro - nie szkodzi.Gdybym sie kierował poziomem komentarzy nie czytałbym np.Biszopa nie mówiąc o Ziemkiewiczu i w ogóle każdym inicjującym silne emocje.Pomijam fakt,że są blogi z poprzeczką merytoryczną zawieszoną tak wysoko,że komentarze liczy się na palcach jednej ręki,co wpływu na jakość tekstu i bloga - moim zdaniem - nie ma żadnego.
    A zawsze,w razie dyskomfortu,można założyć własne terrarium;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że sukces lub porażkę bloga współtworzą komentatorzy. Podałeś przykłady różnych możliwych relacji autora do komentatorów, spodobał mi się przykład Ziemkiewicza - to jest kierunek w którym staram się zmierzać. Oczywiście nie próbując porównywać osiągnięć, talentu i codziennej, ciężkiej pracy tego publicysty do moich amatorskich prób.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. ale jooo... Dibi się wziął za teorię blogowania i okolic... szczerze mówiąc, to jako "stary, wytrawny blogowicz" /tak ponoć wiewiórki ćwierkają/ mam już porządnie wyjebane na ten temat... niemniej jednak, coś tam miauknę...
    czym jest dla mnie blog?... przede wszystkim hobby... jednym ze sposobów realizacji siebie poprzez ekspresję artystyczną... równolegle z tym przebiega też platforma do kontaktów międzyludzkich... a ludzie, jak to ludzie... czasem pojawia się ktoś porządny, czasem wychynie obrzydliwy ryj starej mamrotliwej kurwy... na poziomie blogosfery trudno ocenić "who's who"... po bliższym poznaniu może się okazać, że tak zacne osoby, jak Zacna Kira, czy Ty, Zacny Dibi nie są tak zacne, jak się może wydawać... może się okazać dla odmiany, że taka kurwa, jaką jest Stary Niedźwiedź to przezacna osoba... trochę trudno mi w to ostatnie uwierzyć, ale nie wykluczam takiej opcji...
    wracając do kwestii blogowania, to wydaje mi się, że trzeba rozdzielić dwie sprawy... co innego jest własny post, co innego udział w dyskusji pod postami innych blogerów... kolejną odrębną sprawą jest tzw. "filozofia moderowania komentarzy"... pozwól Dibi, że nie będę tego rozwijał, bo to jest cały ocean...
    cdn...
    /real wzywa, więc chwilowo pozdrawiać :))/...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ!!! Pisze się "lafirynda", drogi PKanalio!

      Usuń
    2. Wykorzystam swoją nową doktrynę i nie udzielę odpowiedzi na tak sformułowany komentarz.

      Usuń
  10. Widzę,że skowronki w pełni sił i formy;))),ale ja raczej o panu słowiku:
    "Chodzi o wewnętrzną sprzeczność dzisiejszej kultury,która ma postępową ambicję by chronić godność człowieka,a wywołuje odwrotne skutki degradując kondycję ludzką i budując fundament antyhumanizmu /.../Przede wszystkim młodzież.Gdy rodzice są nieobecni i gdy nie przekazuje sie młodym niczego ,staje sie zagubiona,zbłąkana.Przypomina wówczas ptactwo wodne w plamie ropy,które na próżno chce sie oczyścić /.../Dzisiejsza stechnicyzowana kultura uczyniła młodzież klasą odrębną,pozostawioną samej sobie.Młodzi nie przyjmują już dziedzictwa kulturowego,ani nie szanują racji uznających życie jako wartość.Jest to znak bezprecedensowego kryzysu".
    J.M.Lustiger /biskup Paryża/ 1995
    Szmat czasu.Tamte dzieciaki dorosły i są już nauczycielami,co widać w Paryżu...niedaleko Damaszku.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może odkrywamy "falowanie" cywilizacji. Muzułmanie są na etapie, który w Europie na ogół skończył się po drugiej wojnie światowej - patriarchalna rodzina, ale gwałtowne i okrutne spory o podłożu narodowym i religijnym. To obserwujemy w Damaszku i na przedmieściach Paryża.

      Natomiast u nas - idealne, postępowe wychowanie spowoduje faktyczny brak wychowania i społeczny regres. Europa nie potrafiła wychować imigrantów w duchu naszych wartości i nie ominie ten proces i rdzennych mieszkańców. Dzięki za ciekawą informację, że biskup Paryża alarmował o tym już ćwierć wieku temu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. EwaL,
    Faktycznie - pomyliłem biusty. Serdecznie przepraszam. Chodziło o biust Ani.

    Odnośnie roli blogera i komentatorów - przyznaję, że komentatorzy pełnią istotną rolę. Aczkolwiek możliwe są różne modele wzajemnych relacji. Np. blog Smurffa promieniejący kulturą, spokojem, kurtuazją, z ograniczoną liczbą zaufanych komentatorów, osób o najwyższym poziomie moralnym i obyczajowym.

    Juggler podaje przykład blogu Ziemkiewicza - o masowym zasięgu, tam nie ma możliwości osobistego kontaktu i moderowania, to raczej model: artykuł publicystyczny + forum. Ja szukam, czy też zostaję zmuszony do znalezienia własnego rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń
  12. " pomyliłem biusty" :)))
    I życzyłabym sobie, nam tylko takich problemów :)
    Nie znam bloga Smurffa i wobec tego muszę poczytać żeby sprawdzić czy rzeczywiście jest to taka wysoka półka.
    Jeśli tak to można będzie pokusić się o analizę sposobu dojścia do takiego poziomu.
    Masz trudną sytuację u siebie, bo spotkały się tutaj nie tylko skrajne poglądy ale i skrajnie różne osobowości. Jest bariera wieku- pokoleniowa i parę innych ;)
    To Twój blog i oczywiście masz prawo do swoich rozwiązań. Jestem ciekawa w jakim kierunku pójdziesz?

    OdpowiedzUsuń
  13. P.S
    Przepraszam za powtórzenia. Co chwilę ktoś mi przeszkadza i skupić się nie mogę jak Pan Bóg przykazał:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szanowna Ewo.
    Masz oczywiście rację.Byłaś w niewybredny sposób obrażana na blogu Kiry.
    Ale to jest moim zdaniem nieuniknione przy tak dużych różnicach światopoglądowych.
    Co do blogera o nicku "Smurff".
    W linkowanym wpisie cytuje wpis "anodykatody" i ocenia innego komentatora,teoretycznie okropnego chama.Jaki "chamski" wpis ocenia ten "promieniejący kulturą ...itd." bloger,to tylko on sam wie.
    Ale że "anodakatoda",prawdopodobnie też osoba nadzwyczaj kulturalna napisała,że to cham,więc co niby miał sprawdzać?Kurtuazja zobowiązuje przecież......
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józefie szanowny,
      na blogu Kiry spotkałam się z tak ogromną ilością obłudy, hipokryzji i krótkowzrocznej głupoty, że "musiałam" :) wdepnąć.
      Nie jestem z siebie dumna, bo ideałem byłoby rzucenie pogardliwego spojrzenia i godne pokazanie pleców ale w wirtualu taka postawa oznacza milczącą akceptację zwłaszcza dla matołków stąd mój upadek moralny na tamtym blogu :)))
      Wiem, że napiszę za chwilę wyświechtany slogan ale Kira i jej niezbyt mądrze pisząca satelita nie mogą mnie obrazić za to świetnie pokazują swoją "wartość". Tylko co z tego skoro o tym nie wiedzą? :)))
      Dlatego poszłam wreszcie po rozum ( trochę się naszukałam) i kurtuazyjnie będę próbować OLAĆ towarzystwo od którego w życiu realnym dzieliłyby mnie kilometrowe zasieki.
      Żeby nie było, to ja doskonale sobie zdaję sprawę, że mam charakterek, oj mam :)))
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Witaj Ewo.
      Oj masz charakterek,masz nie da się ukryć..Czytam twoje wpisy.Cięte riposty,ale w granicach dobrego smaku.Coby nie było,że tylko riposty,to także merytoryczne komentarze,zawsze na temat.Ale oczywista oczywistość.Przy tak skrajnie różnym światopoglądzie konflikty są nie nieuniknione.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. EwaL:

      "[...] będę próbować OLAĆ towarzystwo od którego w życiu realnym dzieliłyby mnie kilometrowe zasieki."

      Czyli jednak wirtual przekładasz na real. Co było jasne dla mnie od początku.


      Józef:

      Nazywasz merytorycznym komentarzem coś takiego:

      "kolejny raz utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że obie jesteście skończonymi kretynkami, hipokrytkami i wrednymi babami od których należy trzymać się jak najdalej :)"

      Cóż, jaka dama, takie towarzystwo.

      Usuń
  15. obiecałem cd, co prawda spóźnione z nawału zajęć z realu, ale lepiej późno niż wcale...
    otóż kiedyś, gdy dla sportu sam zajmowałem się "teorią blogowania", porównałem swój blog do klubu dyskusyjnego ze sceną... najpierw coś tam zagajam z tej sceny /czasem mądrzej, czasem głupiej/, potem z niej schodzę i przyłączam się do grona dyskutantów /które nazwałem kiedyś "Kawiarnią"/.. i dalej jest "róbta co chceta", wolność słowa, gdzie każdy /włącznie ze Mną/ może wyartykułować co chce, choć rzecz jasna nie ma takiego obowiązku... jak to się ma do przedstawionych przez Ciebie koncepcji?... można to określić jako swojego rodzaju "trzecią drogę", choć zbliżoną do Twojego wariantu drugiego... na pewno nie cenzuruję, nie moderuję, nie kasuję... takich praktyk się brzydzę... nawet, jeśli ktoś mi nawrzuca używając "słów publicznych", to dlaczego miałbym trwożliwie ukrywać przed światem fakt, że mnie nie lubi?... natomiast gdy dyskutanci "wezmą się za łby", pozwalam, by załatwili sprawę pomiędzy sobą /rzecz jasna nie odmawiam sobie prawa do wtrącenia się/...
    ale wspomniane sytuacje zdarzają się stosunkowo rzadko, bo ostatnio rzadko zajmuję się w postach /czyli na wspomnianej "scenie"/ publicystyką na tematy "sjerjozne", które budzą największe emocje...
    pozdrawiać :))...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Twojego opisu i znanej mi praktyki wynika, że mamy podobną koncepcję prowadzenia bloga. Też nieraz mam ochotę napisania czegoś niezupełnie poważnego, albo zupełnie niepoważnego. Jednak jeśli już napiszę coś w swoim mniemaniu poważnego, staram się kontynuować tę linię w odpowiedziach na komentarze.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. jak wspomniałem wcześniej /tylko może inaczej ubrałem w słowa/, to "poważność" tematu posta i podejście do kwestii "podpościa" /forum podpostowego/, to są dwie różne sprawy... nie wiedzę więc żadnej sprzeczności pomiędzy powagą tematu posta i żartobliwymi przekomarzankami na forum...
      jak widzę, pod obecnym postem zaistniała niezła rzeźnia... no i fajnie... mnie tam się nie chce w tym uczestniczyć, choć mógłbym, bo przyznaję rację Kirze, że EwciaL to kłamczucha...
      wiesz Dibi, dlaczego SN ma u mnie przejebane?... nie za bluzgi, bo bluzg frajera do mnie nie dociera, ale za kłamstwa właśnie... biorę rzecz jasna poprawkę na jego autyzm i czasem zastanawiam się czy jest bardziej chory, czy bardziej wredny... gdy pracowałem na oddziale klinicznym nie ruszało mnie, że jakaś kobitka próbowała mi wmawiać że jesteśmy w Krakowie, nie Wawie... to był wynik choroby... jeśli chodzi o SN jest nieco inaczej... jego kłamstwa są też wynikiem choroby, ale z drugiej strony czasem trudno na nie nie zareagować... po prostu kłamania nie lubię i czasem emocje biorą u mnie górę racjonalnym myśleniem...

      Usuń
    3. *errata: "NAD racjonalnym myśleniem" powinno być...

      Usuń
    4. I z tego umiłowania prawdy usiłowałeś zrobić ze Starego Niedźwiedzia pedofila a do mnie pisałeś, że " nie znam prawdy" i mam się wstrzymać z reakcją.
      Daj już spokój Piotr, bo naprawdę rzygać się chce jak się was czyta.

      Usuń
    5. PKanalio, te chorobliwe kłamstwa to efekt totalnego zakompleksienia, może poczucia odrzucenia przez innych. Może oni cierpią straszliwie, kiedy ktoś ośmieli się ich skrytykować (a nawet ich poglądy) i z tego zacietrzewienia, tej rozpaczy, tego nawału emocji pieprzą trzy po trzy, byle tylko coś napisać? Latanie po cudzych blogach i wypisywanie CAŁY czas, jaki to ktoś nie jest, świadczy o poważnych kłopotach psychicznych. Kretyńskie kłamstwa (ostatnio jeden źle wychowany gówniarz napisał, że nie chcę znać swoich rodziców) i wulgarne obelgi świadczą o niezdolności do opanowania swoich rozbuchanych emocji. Takim ludziom można tylko współczuć. Ale jednocześnie trzeba ich stopować, bo nawet chory człowiek nie ma prawa do zachowywania się jak bydlę.

      Usuń
    6. @EwaL...
      nie ma żadnych "was", jestem jeden /choć jest nas "legion", ale to żart taki jedynie/...
      wracasz do jakiejś starej sprawy, gdzie za kłamstwa SN pod wpływem emocji odpłaciłem mu jednym grubym... rachunki zostały wtedy wyrównane... pozwoliłem się Tobie przekonać, by coś tym dalej zrobić /mam słabość do kobiet/, zrobiłem, przyznaję że nieco wbrew w sobie, ale sprawa jest zamknięta...
      natomiast Ty nie zamknęłaś sprawy rzekomego udzielania przeze mnie marychy i narkotyków dzieciom /spodnie w kwiatki odpuszczam, bo być może jest to zabawny pomysł nad którym się zastanowię/... więc może do tego się ustosunkuj, a nie odgrzewaj jakiegoś "trupa", o którym każdy normalny człowiek już zapomniał...

      @Kira...
      wiem, że bywam niekonsekwentny, bo zalecając ignorowanie takich mend na forach zdarza mi się czasem zareagować emocjonalnie... w realu SN dostałby kopa w ryj i poszedł sobie gdzieś... może masz rację, że trzeba takie gnidy stopować, przynajmniej pozornie... może czas się podszkolić w hackerstwie i zrobić porządek?... w tym momencie mam jednak wewnętrzny "zgrzyt" w temacie idei neta, blogosfery...
      pieprzyć to... ważne, że Ty i Ja wiemy "o co chodzi"... a jak nie wiemy i mamy różnicę zdań, to UMIEMY o tym pogadać, bez kłamania na swój temat...
      pozdrawiać :))...

      Usuń
    7. @Peter / Kira
      To jest właściwie oczywiste, ale skoro ten wpis dotyczy doktryny zachowania na blogach, chciałbym zaznaczyć, że szanuję Starego Niedźwiedzia i przykro jest mi czytać negatywne komentarze na Jego temat. Normalnie będę takie komentarze ignorował. Stary Niedźwiedź sam doskonale potrafi się obronić, a ja nie chcę angażować się w konflikty personalne. Mamy ze Starym Niedźwiedziem zbliżone poglądy - umiarkowanie konserwatywne i chrześcijańskie. różni nas podejście do kontaktów w sferze blogowej. Ja jestem gotów cierpliwie rozmawiać nie z każdym, ale z niewątpliwie szerszym gronem osób.

      Usuń
    8. Dibeliusie, skoro Tobie jest przykro, to przepraszam. Niesprowokowana - nie ugryzę.

      Usuń
    9. a mnie nie jest przykro z powodu SN... nie obchodzą mnie wasze relacje... natomiast zeruję licznik /z szacunku Dibi dla Ciebie/ na Twoim forum w temacie tej kurwy... i powtórzę za Kirą Zacną: "niesprowokowany nie ugryzę"...

      Usuń
    10. @pkanalia
      Porażająca logika :0
      Mój "trup" jest nieświeży więc podrzucasz swojego już w stanie płynnym.
      Trujesz mi o tym kolejny raz i nawet gdybym chciała odpowiedzieć to nie wiem co mam odpisać, bo nie pamiętam o co chodzi.
      Mam niezłą pamięć ale na Boga nie wymagaj żebym pamiętała Twój wirtualny życiorys.
      Musi uznałam, że nie warto więc wybacz ale "ustosunkowania" na rozkaz nie przewiduję.
      Zarówno Ty jak i Twoja "zacna przyjaciółeczka" co to " wie o co chodzi" + satelita macie wybitne poczucie krzywdy i pielęgnujecie to przez tygodnie, miesiące, lata a ja nie zamierzam w tym uczestniczyć, bo u mnie jest jak na wulkanie: pomruki, dymienie, erupcja a potem ewentualnie wiele lat żyznej ziemi.
      Inaczej mówiąc nie pielęgnuję krzywd i nie dam się wciągnąć w wasze chore rozgrywki.
      Przypomniałam Ci o sprawie ze Starym Niedźwiedziem, bo niedobrze mi się robi kiedy kłamczuch, który pomawia kogoś o najobrzydliwsze czyny karalne i pisze bezczelnie, że "żałuje" iż dał mi się przekonać do przeprosin, robi z siebie "miłośnika prawdy".
      Sorry ale robisz z siebie idiotę.


      Usuń
    11. "zacna przyjaciółeczka"?... ładnie powiedziane... to, że zacna nie mam najmniejszych wątpliwości /jak do tej pory/... co do reszty, "czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie" /a może ani jedno, ani drugie?/, to ja się nie wypowiadam, poza tym nasze prywatne relacje to nie Twój interes...
      /tu zresztą wyłazi z Ciebie mentalność wścibskiego buraka, który podgląda sąsiada na okoliczność czy, kiedy, jak i z kim ten sąsiad się pieprzy/...
      pojęcia zaś nie mam, o co chodzi z tym "satelitą"...
      na temat Twojego koleżki sam sobie zablokowałem dziób /zresztą i tak już wszystko zostało powiedziane/, pragnę tą blokadę utrzymać /do chwili sprowokowania, rzecz jasna/... mam tylko pytanie natury ogólnej:
      kto jest większy kłamczuch?... czy ten, kto kłamie prawie każdym swoim słowem, czasem wprost, czasem bardzo subtelnie, kto przekręca, wykręca rzeczywistość, fakty, cudze wypowiedzi? /połowę tych kłamstw można odpuścić, potraktować jako urojenia w wyniku choroby/... czy ten, kto skłamał w odwecie raz, potem zaś odkręcił to?...
      jedziemy dalej...
      to nie jest tak, że ktoś ma poczucie krzywdy za jakieś wydarzenie i je "pielęgnuje" /jak pozwoliłaś sobie to nazwać/... to jest tylko reakcja na personalne ataki "a la longue" /nadążasz?/ w formie obelg lub kłamstw... nic więcej... jak wspomniałem wcześniej, można to olać... to tylko net, to tylko słowa zaburzonych wpychli... ale ile razy można czytać o sobie /wprost lub aluzyjnie formułowane/ bzdury?... niestety, nie jestem aż tak genialny /choć i tak genialniejszy od większości/ i czasem nerwy puszczają...
      to by było na tyle, nie chce mi się już z Tobą gadać... mam dzień wolny, wolę pogadać z tymi, którzy umieją gadać, pooglądać "gołe baby i kreskówki", skopać ogródek lub śnieg odgarnąć z przed chałupy, niż się tu użerać...

      Usuń
    12. ""zacna przyjaciółeczka"?... ładnie powiedziane... to, że zacna nie mam najmniejszych wątpliwości /jak do tej pory/... co do reszty, "czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie" /a może ani jedno, ani drugie?/, to ja się nie wypowiadam, poza tym nasze prywatne relacje to nie Twój interes...
      /tu zresztą wyłazi z Ciebie mentalność wścibskiego buraka, który podgląda sąsiada na okoliczność czy, kiedy, jak i z kim ten sąsiad się pieprzy/... "

      Lecz się człowieku. Masz kliniczne objawy obsesji i
      nie rozumiesz najprościej pisanego tekstu.
      Dla mnie to także koniec rozmowy.

      Usuń
    13. @ EwaL

      Daruj sobie przypisywanie mi SWOICH przywar. To "przeżywanie latami krzywd" możesz przypisywać DWÓM osobom:

      - swojemu starszemu znajomemu, który dostaje spazmów, histerii i biegunki na samą myśl o nas

      - sobie samej, która jako JEDYNA wpycha się na chama do cudzych blogów, by bronić jak lwica swoich WiRTUALNYCH znajomych

      Piszesz, że bardziej cenisz real. Bzdura. Jesteś tysiąc razy bardziej zaangażowana w wirtual niż ja. Pomimo iż ja siedzę tu częściej, dłużej. Paradoks? Nie - Ty po prostu zbudowałaś sobie wizerunek kobiety zdystansowanej do wirtuala. Fałszywy wizerunek.

      Ciekawe, że to mnie przypisujesz nadmierne zaangażowanie. Przy Twoim wysiada ono, zapewniam.

      Dowiedziałam się o śmierci wspaniałej osoby. TO jest dla mnie ważne, a nie Twoje wirtualne rozgrywki. Spadaj.

      Usuń
    14. PS. Co do mnie, to po prostu ZAUWAŻAM chamstwo w Sieci. I będę o tym pisać, bo CHCĘ. Ale u siebie. I nie co drugi wpis, jak Twój starszy znajomy, który nie może bez nas żyć.

      Usuń
    15. @EwaL...
      jak mawiała pewna "dziwka" /według nomenklatury prywatnego świata pewnego "syna dżentelmena"/: "pierdol, pierdol, ja się zdrzemnę"...
      pasuję, idę się zdrzemnąć...

      Usuń
  16. Ciasno się robi na blogowisku...Bywanie na blogach zaczyna przypominać slalom z ostrego stoku i to taki na zbity łeb.Trzeba spełniać jakieś wymagania,warunki,a te warunki ,jak ten stok - coraz ostrzejsze.Ja się nie myślę na blogach żenić,ani szukać przyjaciół na całe życie - ja chcę tylko porozmawiać na tematy,które mnie jakoś obchodzą. Przeszkadza mi ta krańcowa polaryzacja,która powoduje,że różnice w poglądach np.politycznych,lub obyczajowych oznaczają z automatu,że z oponentem w tychże kwestiach nie mogę się zgodzić już w niczym,bo oznacza to od razu zmianę barw klubowych i zdradę narodu;)A ja nie jestem słowik,ani skowronek tylko zwykły pterodaktyl bo wiem na pewno,mając parę rzeczy w cv,że w sytuacji prawdziwego kryzysu,jako pierwsze odpadają od człowieka poglądy polityczne - i zostaje człowiek,albo śmieć.Dlatego nie jestem w stanie dyskusji na blogu traktować jak ostatniej bitwy narodów.Nawet najlepszy - to tylko blog.Jedno kliknięcie i to oko w sieci znika, a z nim wszystkie jego wiekopomne armagedony.
    Jedna uwaga w kwestii konserwatyzmu,tego obyczajowego: moim zdaniem polega także na tym,że pewnych rzeczy się nie robi niezależnie od osoby adwersarza.Jeśli uważam go za
    coś,co się przykleja do buta,to z nim nie rozmawiam,a skoro rozmawiam - to obowiązuje mnie minimum grzeczności,bo jestem anonimem i nie honor .Tak jak pluć komuś na łeb przez okno przy zamkniętych drzwiach,albo skląć boksera przez telefon.
    Idę sobie,bo już nigdzie nie spełniam koniecznych warunków;))
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta polaryzacja i skrajny antagonizm dotyczy ludzi, którzy normalnie mieszkają, normalnie pracują, płacą podatki, mają rodziny, którzy jak wszyscy mają minimalny, a właściwie żaden wpływ na realne życie polityczne w Polsce.
      Osobiście zgadzam się z Twoimi uwagami i też czuję, że zaczyna się robić ciasno.
      Pozdrawiam

      Usuń
  17. W trakcie kiedy odpisywałam Józefowi coś mi błysnęło, strzeliło kopytami, wyleciałam z okienka i zobaczyłam ikonkę jugglera :)
    Ten "zwykły pterodaktyl" jak zwykle na poziomie dla mnie nieosiągalnym ( nie tracę nadziei) wyraził prawie wszystko co chciałam powiedzieć.
    Nie wierzę tylko , że latając wpieniony (wiem, że to pterodaktyl-choleryk)nie narobiłby z mniejszą lub większą przyjemnością na łeb jakiegoś padlinożercy, który ciągle mu pokazuje środkowy pazur :) Nie mówię, że zawsze :)
    "Dlatego nie jestem w stanie dyskusji na blogu traktować jak ostatniej bitwy narodów.Nawet najlepszy - to tylko blog.Jedno kliknięcie i to oko w sieci znika, a z nim wszystkie jego wiekopomne armagedony." Ja mam podobnie chociaż bywa, że zaangażuję się emocjonalnie w temat i wtedy=niestety zapomnę, że jestem w wirtualnym świecie (co się zdarza każdemu). Do momentu otrzeźwienia traktuję sprawę poważnie albo kompletnie niepoważnie;) ale potem leczę wirtualnego kaca zdziwiona niepomiernie swoją osobą :)
    Żeby traktować poważnie, śmiertelnie poważnie treści, które serwuje mi bloger muszę mu zaufać a w moim przypadku to bardzo trudne ( widać to w mojej pisaninie na blogach). Bez spojrzenia w oczy, mowy ciała i możliwości realnej oceny CZŁOWIEKA nie potrafię oddać duszy we władanie absolutnie NIKOMU.
    Dlatego proszę o wybaczenie ale mnie osobiście śmieszy ale i przestrasza traktowanie bloga jak "demiurga" ( kolejna genialna diagnoza pterodaktyla). Z drugiej strony ( rozmawiałam o tym ze Zgryźliwym)bywa, że blog jest jedynym możliwym źródłem jakichkolwiek kontaktów międzyludzkich o czym nikt z komentujących nie wie i wtedy można wyrządzić sporo złego prawie niechcący.Brak zrozumienia i właściwej komunikacji może spowodować realne i przykre stany emocjonalne zarówno u blogera jak i niektórych komentujących. To jest właśnie ciemna strona wirtualnej "rzeczywistości".
    Niestety ja często o tym zapominam, biję się w piersi .
    Poza tym każdy z piszących czy to bloger czy komentujący ma inny charakter, temperament, poglądy, oczekiwania, sposób bycia i życia/ upodobania, wychowanie, pochodzenie, kulturę osobistą etc.et...Jakim cudem mają się ze sobą zgadzać zawsze i wszędzie a przede wszystkim w miejscach gdzie z założenia będzie konfrontacja? Przecież blog polityczny o charakterze publicznym czyli ogólnie dostępnym to murowana arena walki. Nie oczekiwałabym tam jakiejś szczególnej kurtuazji i elegancji a raczej stanowienia porządku i określenia zasad sprawiedliwych dla wszystkich komentujących. Łatwiej wówczas panować nad temperamentem i klawiaturą.
    Zajrzę do Smurffa i sprawdzę co Dibelius uznaje za najwyższą jakość ale jak dał do zrozumienia Józef ( serdecznie pozdrawiam) kurtuazja/kurtuazję może doprowadzić do długiego korka przy drzwiach wyjściowych i wściekłości oczekujących :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @EwaL
      No masz..;)Pewnie,że jeden z drugim tyranozaur dziobaty prędzej czy później się doczeka;))
      Moja zardzewiała aureola poszła w drzazgi dawno temu.Kiedy ostatni raz ją widziałem wyglądała jak precel i próbowała uciąć mi łeb pikując,lub - na przemian- zataczając ze świstem szydercze kółka;). T e o r e t i c z n i e mówię,Nszo-czi;)
      Dobrze,że jesteś - ktoś z pakietem poczucia humoru i niezdrowym, a niezbędnym do życia upodobaniem do pure nonsensu to skarb czystej wody;)
      Byłem u Smurffa,lubię Easy Ridera,ale....mhy..to nie dla mrukowatych żonglerów -.bez awanturki od czasu do czasu-z pterodaktyla wyłazi stary wyleniały pelikan,który potwornie mnie denerwuje przy goleniu.Cecha osobnicza;))
      Pozdrawiam jak całe plemię Apaczów Mescalero;))

      Usuń
    2. A widzisz! A widzisz....to mie tu proszę moralnych katechizacji nie przeprowadzać skoro nad głową zardzewiały precel zamiast kółeczka z 12 gwiazdkami a w sercu mord ukryty dla Rexa.
      TEORETICZNIE to ja się z wieloma herezjami zgadzam ale praktycznie nie wychodzi :)))
      Dziękuję za wsparcie -szeroko rozumiane i także zajrzę do Smurffa ale kurka muszę ciągle odpisywać i czasu nie mam :)))
      Te cechy osobnicze;)
      Bywaj Bracie!

      Usuń
    3. E tam;)Sobie próbuję okresowo nadeptywać na plugawy ozór.Inni niech se na członki nadeptują sami;)
      Się kłaniam ;)

      Usuń
  18. P.S
    @Józef napisał również o "kurtuazyjnej ufności" ślicznej i promiennej ale niosącej duże prawdopodobieństwo pomyłki w ocenie.
    Dopisałam żebyście nie myśleli, że już tak całkiem durna jestem :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj Ewo.
    Zajęło mi to trochę czasu,ale sprawdziłem.Poszło o tzw.Okienko Życia,prowadzone przez siostry zakonne,gdzie "Kacper"(broni go na swoim blogu "Smurff), postawił zarzut,że tymi dziećmi się handluje."Mendrek" podał mu link,z którego wynika,że o żadnym handlu dziećmi mowy nie ma.Siostry zwyczajnie ratują dzieci,które teoretycznie mogłyby wylądować na śmietniku.Ale ten dalej swoje i zaproponował "mendrkowi" niezły biznes z tymi oknami życia.
    To tamtego trochę poniosło i mu nawtykał.
    Ale "niezwykle kulturalna i elokwentna" osoba tego nie strawiła,więc dołożyła "mendrkowi" od "chamów i meneli". Obecny na tym blogu Smurff jak widać bardzo się zbulwersował,co dal wyraz na swoim blogu.
    A przecież tam był,komentował,miał możliwość prześledzić całą dyskusję i ewentualnie skomentować od ręki,czyli wyrazić swoją opinię.Do czego potrzebna mu "anodakatoda" to dla mnie przyznaję,zagadka.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za streszczenie:) Wieczorem zajrzę do oryginału.
      Rekomendacja Dibeliusa i tytuł arbitra kultury,elegancji i dobrego wychowania na tyle rozpaliła moją ciekawość, że muszę się przyjrzeć dokładnie.

      Usuń
    2. Witaj Józefie. Jeśli się nie pogniewasz, chciałabym poprosić o namiary na te "wydarzenia". Nie mam czasu szukać
      i szczerze mówiąc wolałabym uniknąć eksploracji miejsca poszukiwań :)
      Blog Smurffa przejrzałam i potrzebuję jeszcze tylko owych "Okienek życia" do zakończenia procesu myślowego;)
      Dziękuję i przepraszam, że się wysługuję

      Usuń
    3. Witaj Ewo
      Się nie pogniewam,ale moim zdaniem nie ma ma sensu młócić plew.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    4. Józefie drogi, nie miałam zamiaru niczego "młócić".
      Zanim wyrobię sobie opinię, zawsze zgłębiam temat.
      Byłam, sprawdziłam, zdanie mam.
      Dziękuję za odpis i pozdrawiam :)

      Usuń
  20. Zauważyłam, że najczęściej (co nie znaczy zawsze!) o swoim dystansie do Sieci mówią osoby, które niemal zawsze reagują bardzo emocjonalnie na to, co się o nich tutaj pisze. Takie deklaracje brzmią co najmniej... niewiarygodnie. Kiedy siedziałam na Sympatii, pewne osoby WIELOKROTNIE podkreślały, jak niewiele obchodzi je wirtual, jak bardzo ciekawe mają życie i jak bardzo sobie olewają, co się dzieje w Necie. A było dokładnie ODWROTNIE. Zresztą - w przeciwnym razie nie pisałyby o tym tak zaciekle.

    To właśnie zapalczywa obrona swojego WIZERUNKU w oczach innych internautów jest dla mnie dowodem, że ktoś nie jest zdystansowany. W najmniejszym stopniu. W przeciwnym razie - po cóż by tyle o tym pisać?

    Ja tam wychodzę z (jedynie słusznego według mnie) założenia, że skoro wszystko, co się pojawia pod naszym nickiem, zostało napisane przez NAS, a nie przez jakiś program, to i rżnięcie głupa, że to nie my, tylko nasze wirtualne alter ego, nie ma sensu. Oddzielanie wizerunku internauty (blogera) od jego fizycznej osoby jest błędem. To, co piszemy w Sieci, jak najbardziej może wpłynąć na nasz wizerunek w realu. Dlatego piszemy pod pseudonimami; dlatego nie udostępniamy swoich blogów wszystkim; dlatego chronimy swoje dane osobowe. Bo wiemy, że mogą nas OSĄDZIĆ za to, co tutaj piszemy. Naiwnością byłoby uważać, że potencjalny (poważny!) pracodawca nie weźmie pod uwagę wyuzdanych zdjęć na Facebooku czy rasistowskich odzywek na forum "tylko dla białych".

    OdpowiedzUsuń
  21. Szanowna Kiro.
    Pozwolisz,że się z Tobą nie zgodzę.Odwiedzam blogi JKM,St.Mickiewicza,R.Ziemkiewicza,etc.Wiem kim te osoby są,chociaż ich fizycznie nie znam.Znam ich poglądy,etc.
    "Kira","pkanalia",Dibelius",etc. to dla mnie osoby wirtualne.Jeżeli czasem coś skomentuję na takim blogu to wyłącznie konkretny wpis.Wiem tylko tyle,że z drugiej strony monitora siedzi jakaś osoba.Ale nawet nie jestem pewny czy to kobieta,czy mężczyzna.
    Więc tylko taki komentarz do Twojego wpisu.Pisz co chcesz,ale z Twojego wpisu nic nie wynika.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To działa w ODWROTNĄ stronę. O ile mnie też nie obchodzi w najmniejszym stopniu, kto jest kim w realu (polityk, prostytutka, polityk-prostytutka, piekarz, dekarz, lekarz czy aptekarz), o tym ODWROTNIE ma to spore znaczenie: co kto pisze w Sieci, wpłynęłoby na już znaną nam z tzw. reala osobę.

      Oczywiście najlepiej jest odnosić się do treści komentarza. Ale w takim razie nie możemy oceniać wirtualnych osób wcale - bo to już byłoby zbytnie angażowanie się. A ten warunek mało kto tutaj spełnia. Nie ma więc mowy o dystansie.

      Usuń
    2. Szanowna Kiro.
      Nie rozumiesz co napisałem.Kto jest kim w realu jak najbardziej mnie obchodzi.Wiem z kim dyskutuję.
      W świecie wirtualnym np.stary dziadyga zamienia się maczo.Wystarczy jeszcze dopasować nick.Tyle jego.Dlatego mało mnie on obchodzi.Mogę ocenić i skomentować wyłącznie,to co dana osoba napisała.
      Moim zdaniem ty mieszasz te porządki więc się nie rozumiemy.
      Który z aktualnie widocznych twoich wpisów nadaje się do skomentowania,bo dużo tu dzisiaj tego?
      Ps.
      "Ale w takim razie nie możemy oceniać wirtualnych osób wcale...itd".

      Oczywistość.Jak można ocenić osobę,której się nigdy nie widziało,nie rozmawiało z nią,etc.?
      W takim przypadku można wyłącznie ocenić,to co dana osoba napisała.To takie skomplikowane,że trzeba wyjaśniać?
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. Ja pierdziu...Dopiero teraz zauważyłem.
      Oczywiście miało być "Odwiedzam blogi JKM,St.Michalkiewicza,R.Ziemkiewicza,etc."

      Usuń
    4. Cóż, jednak oceniamy także osoby...

      Usuń
    5. ... ponieważ to, CO piszemy, daje o nas świadectwo.

      Usuń
  22. Nie pozwoli Józefie :)
    "Ja tam wychodzę z (jedynie słusznego według mnie) założenia"

    :)))


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest po prostu rozumne. Logiczne. Ale żeby rozumować logicznie, trzeba przestać się tak angażować, że się ocenia osobę (błędnie określaną jako wirtualną) i zacząć się odnosić do treści.

      Usuń
  23. O żeszszsz
    "a mnie nie jest przykro z powodu SN... nie obchodzą mnie wasze relacje... natomiast zeruję licznik /z szacunku Dibi dla Ciebie/ na Twoim forum w temacie tej /***/.".
    Pk,czytasz nałogowo Antysocjal /nie ma sensu szklić,że nie/ czyli wiesz,że Stary Niedźwiedź już tu nie skomentuje,więc ci nie odwinie.Jeśli z tą wiedzą piszesz tu o nim tak,jak widać,mimo że Dibelius mówił do ciebie jak do człowieka,to wracaj do starszaków i krótkich majtek na szelkach.
    Fin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "czytasz NAŁOGOWO Antysocjal"...
      owszem, czytuję sporadycznie, ale z tym "nałogiem" to albo świadomie łżesz, albo nie znasz znaczenia słowa "nałóg"...
      zachęciłeś, więc właśnie przeczytałem ostatni post... nadal nie mam wiedzy, że nie skomentuje... mam jedynie wiedzę, że to zadeklarował...
      może bądź tak dobry i nie prowokuj mnie ciągnąc temat tej osoby... naprawdę chciałbym dotrzymać swojej deklaracji i nie pomagasz mi w tym...

      Usuń
  24. @Dibi...
    tak sobie myślę, że dobrze się stało, co się stało... jak mawiają mistrzowie zen /sam się do nich zaliczam/, zła sytuacja jest dobrą sytuacją... nastąpiło na Twoim podblogowiu pewne katharsis... częściowe, ale dobre i to...
    rozumiem, że wybaczasz mi użycie w niektórych tekstach tak niekatolickiego słowa, jak "kurwa"... niestety tak już mam, że czasem bywam grubyjaninem i operuję wtedy słowami "dupa", "kurwa" i "gówno"... ale zawsze wtedy, gdy trza...
    a teraz /proponuję/ zapierdalamy dalej, show must go on...
    pozdrawiać jak zwykle, niezwykle serdecznie :))...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * sorka... słowem "pizda" tez czasem operuję :D...

      Usuń
    2. Peter,
      Zapierdalajmy dalej.
      Pozdrawiam

      Usuń