Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 3 lutego 2020

Akcja siepaczy Trzaskowskiego

Podróżując przez rondo Radosława w Warszawie stałem się świadkiem skandalicznego wydarzenia. Siepacze prezydenta Trzaskowskiego roztrzaskiwali kultowy hotel Czarny Kot. Ten historyczny budynek przetrwał okres komunizmu, przetrwał podstępne reformy premiera Buzka, przetrwał bufonadę rządów Gronkiewicz-Waltz. Swoją funkcją hotelowo-rozrywkową nawiązywał do historii starych Powązek. Przed założeniem cmentarza pod koniec XVIII wieku mieścił się tam park rozrywki. Czarny Kot rozbudowywał się nieustannie pomimo braku własności działki i zezwolenia na budowę, dochodząc do 7 kondygnacji. Do tej chwili na budynku wisi błękitny baner o treści "Czarny Kot zostaje"...


Na początku nie wiedziałem co się dzieje. Ludzie na przystanku tramwajowym stali, patrzyli w jedną stronę i płakali. Po chwili ogarnęła mnie zgroza - zrozumiałem. Bogacze głosujący na Trzaskowskiego z pogardą odnosili się do Czarnego Kota, oni bawią się w Marriotach i Sheratonach. Ale dla tych biednych ludzi to było jedyne miejsce, które mogli wynająć na chrzciny, komunię, wesele, zabawę noworoczną i pogrzeb. Wspomnienia ich całego życia rozpadały się w tej chwili. Powązki już nigdy nie będą takie jak pamiętaliśmy.




niedziela, 9 czerwca 2019

Brałem udział w Paradzie Równości

Miałem do załatwienia sprawę w centrum Warszawy. Udałem się na ulubiony parking na ulicy Zielnej, ale okazało się, że został zajęty pod budowę. Skierowałem się więc na pobliski parking na placu Defilad, którego nie lubię, bo panuje tam niezły burdel. Faktycznie w tę sobotę okazało się, że skoncentrowano tam setki funkcjonariuszy policji, a oprócz tego kłębiły się setki transwestytów w tęczowych skarpetkach, tęczowych koszulkach, z tęczowymi torbami i tęczowymi chorągiewkami. Przy Marszałkowskiej zaparkowała nawet ciężarówka z której sprzedawano tęczowe flagi. Przyjrzałem się sprzedawcom – to te same typy, które sprzedawały flagi biało-czerwone na Marszu Niepodległości. No cóż – business is business. Jakiś długowłosy w wysokich skórzanych butach, ale z gołymi udami rozstawiał namiot. Wolałem się nie zastanawiać, co tam się za chwilę będzie działo i skierowałem do przejścia podziemnego pod Marszałkowską, by ewakuować się w stronę Chmielnej. Niestety naprzeciwko pojawiła się grupa młodych lesb z wyeksponowanymi nogami i biustami, ale z wyrazem zaciętości i wściekłości na twarzach. Skoncentrowałem więc pole widzenia na chodniku, na którego skraj się przezornie skierowałem. Fakt, że nie patrzyłem na lesby, aby mogły odpowiedzieć mi spojrzeniem pełnym pogardy i nienawiści, rozjuszył jedną z nich jeszcze bardziej, bo mijając przykopała mi w stopę. Przedarłem się wreszcie na bezpieczną i swojską Chmielną i na tym mój udział w Paradzie Równości się skończył.

Przypomniała mi się podobna sytuacja bliskiego kontaktu z kulturą postępową w Bułgarii. Aby dojść do wyznaczonego celu mogliśmy iść naokoło, o kilka kilometrów dłużej, albo wzdłuż plaży, ale wtedy trzeba było przejść przez sektor nudystów. Po zbliżeniu się do sektora opuściłem daszek czapki na oczy, tak że widziałem tylko skrawek piasku przed sobą. To, że nie chciałem przyglądać się nudystom, odebrali za zniewagę. Podchodzili do mnie i gniewnie pokrzykiwali w różnych językach, powtarzało się słowo nazi, prawdopodobnie więc uznany zostałem za faszystę.

Powtarzająca się reakcja przedstawicieli postępu nasunęła mi refleksję, że oni w gruncie rzeczy potrzebują konserwatystów jako audytorium. Przekraczają normy obyczajowe, ale rajcuje ich to, że to kogoś zawstydza, szokuje, oburza. Gdyby ich popisy nikogo nie obchodziły, to w końcu znudzili by się i pogrążyli w stresie, deprywacji czy nawet histerii.

To może powinniśmy ustąpić i spełnić postulaty tęczowców: aborcja, małżeństwo, adopcja itd.? Niestety, to droga donikąd. Skoro tym, co ich rajcuje jest szokowanie umiarkowanej większości, to natychmiast rozpoczęliby walkę o legalizację na przykład prawa do pedofilii, kanibalizmu i nekrofilii (z prawem do zabijania kogoś, kto się podoba lub smakuje) itd. Tak więc trzymajmy granicę postępu tu, gdzie jest. I ani kroku dalej. Choćby nawet zostało się pokopanym przez gniewną lesbę.

środa, 22 maja 2019

Moralne zwycięstwo Polski w Konkursie Piosenki Eurowizji 2019


Jestem fanem konkursu Eurowizji. Wprawdzie prezentowane piosenki są na ogół kiczowate, ale wygląd, zachowanie muzyków, choreografia, oprawa artystyczna są odzwierciedleniem trendów nowoczesnej Europy. Ostatnio impreza odbyła się w Tel Awiwie i zasadniczo nie odbiegała od tej normy. Na przykład reprezentantka Białorusi szesnastoletnia Zena – piękna, skromna dziewczyna o rysach twarzy całkowicie przypominających Polkę (nasze narody są jednak bratnie) – przebrana została w jakiś pedalski, wyzywający strój i bez problemu awansowała do finału.

Na tym tle szokującym przeciwieństwem byli przedstawiciele Polski wyłonieni przez TVP prezesa Kurskiego – zespół Tulia. Piosenka, jak piosenka – w stylu folkowym, wykonana przez cztery piosenkarki czysto i silnymi głosami, dosyć monotonna. Istotny był jednak strój i postawa naszych reprezentantek. Stały nieruchomo, niewzruszone, nie wdzięczyły się do kosmopolitycznej publiczności – symbolizowało to wierne trwanie przy naszych wartościach. A jakie to wartości? Wyrażał to ich strój:

  • ludowe spódnice to wierność polskiemu ludowi i poparcie mieszkańców wsi dla rządów Prawa i Sprawiedliwości

  • wysokie kołpaki na głowach odzwierciedlały jedność władzy wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej

  • czerwone kaftany prezentowały przywiązanie do ideałów sprawiedliwości społecznej

Tulia oczywiście nie przeszła do finału, nie mogliśmy zyskać poparcia zdegenerowanej, pedofilskiej Europy. Ale twardo zaprezentowaliśmy wierność zasadom, przy których trwamy i trwać będziemy. Uważam, że zespół Tulia odniósł moralne zwycięstwo.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Zaszczucie dzielnego kapłana

W jednej z gdańskich parafii w niedzielę ksiądz Rafał Jarosiewicz dokonał spektakularnej akcji zwalczania bezbożnej magii.

W niedzielę duchowny razem z ministrantami spalił między innymi książki o Harrym Potterze, afrykańską maskę czy figurkę słoni. Zdjęcia z tej akcji opublikował w internecie. Księża w Gdańsku rozpalili stos, na którym spłonęła także saga "Zmierzch" czy parasolka z bajki Hello Kitty.


Przeciwko dzielnemu kapłanowi natychmiast rozpętano nienawistną kampanię.

Na przykład rzecznik diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej ksiądz Wojciech Parafianowicz palenie książek określił jako kontrowersyjne i nieodpowiednie oraz podkreślił, że osobiście odradza takich działań. Zaznaczył również, że choć intencje zapewne były dobre, to forma w jakiej doszło do całej sytuacji jest dyskusyjna i zwyczajnie nieodpowiednia.

Głos zabrał sam Prymas:

Uważam, że wydarzenie, jakie miało miejsce w jednej z gdańskich parafii na zakończenie wielkopostnych rekolekcji było nie tylko niefortunne, ale wręcz gorszące - pisze Prymas Polski abp Wojciech Polak w wypowiedzi przesłanej KAI.

Słowa zdumiewającej krytyki padły z ust czołowego intelektualisty katolickiego:

Szymon Hołownia nie zostawił suchej nitki na księżach z Gdańska, którzy spalili książki o Harrym Potterze. "To śmierć polskiego Kościoła"

"Nie mam już żadnych wątpliwości, że nasz Kościół wszedł właśnie w najgłębszy kryzys, jaki ja za swojego życia widziałem"

Nic dziwnego, że zaszczuty kapłan zmuszony został do powrotu do politycznej poprawności:

Fakt spalenia książek i innych przedmiotów był niefortunny. Nie miał on jednak charakteru prześmiewczego wobec jakiejkolwiek grupy społecznej czy religii, nie był też wymierzony w książki jako takie czy kulturę.

Jeśli ktokolwiek moje działanie odebrał w ten sposób, chciałbym w tym miejscu go bardzo serdecznie przeprosić” – napisał ksiądz Rafał Jarosiewicz z fundacji SMS z Nieba.


A ja uważam, że ci kolesie zrobili fajną akcję. Spalenie pogańskich fetyszów to autentyczne przeżycie religijne. Współczesny Kościół na co dzień serwuje nam tylko abstrakcyjne teoretyzowanie w postaci encyklik, czy adhortacji. Do mnie taka teoria zupełnie nie trafia. Na przykład:

W jedenastym rozdziale Listu do Hebrajczyków jest zawarta swego rodzaju definicja wiary, która ściśle łączy tę cnotę z nadzieją. Wokół centralnego słowa tej definicji od czasu Reformacji powstał wśród egzegetów spór, w którym zdaje się dzisiaj otwierać możliwość wspólnej interpretacji. Na razie pozostawiam to centralne słowo nie przetłumaczone. Zdanie brzmi następująco: «Wiara zaś jest hypostasis tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy» (Hbr 11, 1). Dla Ojców Kościoła i teologów Średniowiecza było jasne, że greckie słowo hypostasis należało tłumaczyć na łacinę jako substantia.

Sorry, ale chyba łatwiej byłoby mi czytać równania Einsteina.

A propos Harry Pottera. To nie tylko literatura. Wokół tych ksiąg powstało całe pokolenie identyfikujące się z magią – zwane pokoleniem HP. Ja wprawdzie zaliczam się do pokolenia JP2, ale wychodząc w pracy przed budynek na papierosa spotykam rudą z pokolenia Z. Mimo że nasze pokolenia dzieli kilkadziesiąt lat, ale grzeszny nałóg jakoś połączył nas i chętnie rozmawiamy. Wspólnie narzekamy na dominujace pokolenie milenialsów – politycznie poprawnych, hipsterskich lewaków, którzy chcieliby wszystkich ocenzurować i nagiąć do swojego szablonu. Ale Ruda ma wyjątkowego pecha, bo jej partner należy do podzbioru milenialsów – pokolenia HP. Tłumaczyła, że rzygać się jej chce od przykładów praktycznego zastosowania magii przez jej chłopaka. Zamiast myć się, mówi – LAVATIO. Jednak zaklęcie to chyba nie jest skuteczne, bo pozostaje brudny i śmierdzi. Skuteczne natomiast okazało się zaklęcie – EXPULSIO. Niestety wygłosił je akurat w łóżku – i natychmiast zesrał się. Osobliwe jest także jego podejście do seksu. Zamiast gry wstępnej i stosunku wygłasza zaklęcie – EJACULATIO. To także jest skuteczne i załatwia sprawę.

Ksiądz próbował ratować to zagubione pokolenie. Skończyło się jak zwykle – pouczeniem, że lepiej się nie wychylać.

niedziela, 10 marca 2019

Pohamuj filantropię

Partia rządząca i opozycja licytują się przed wyborami kto wykaże się bardziej szaleńczym populizmem. Bezsensownie rozdane miliardy wykluczą szanse naszego kraju na rozwój w przyszłości, a może spowodują koniec trzeciej RP. Konsekwentnie nie są dostrzegane realne problemy, jak zapaść systemu ochrony zdrowia, pauperyzacja nauczycieli, tragiczny stan armii. Ale także drobniejsze kwestie, jednak bardzo dotkliwe społecznie. Poniżej kilka cytatów, dotyczących problemu pojemników na odzież używaną:

Do tragicznego wypadku doszło w Słupsku. 30-letni mężczyzna zaglądał do kontenera z używaną odzieżą. Został przyciśnięty klapą i udusił się.
mężczyzna prawdopodobnie stracił równowagę zaglądając do pojemnika i został uderzony oraz przyciśnięty ciężką klapą.


Tragedia w miejscowości Bradford w Wielkiej Brytanii. 19-nastolatek chciał spędzić noc w pojemniku na odzież używaną. Kiedy do niego wchodził, zranił się klapą od pojemnika i wpadł do środka. Obrażenia były na tyle poważne, że mężczyzna wykrwawił się na śmierć.


We wtorek przed 02.00 w nocy policja otrzymała zawiadomienie o "rannej i nieprzytomnej kobiecie". Gdy patrol przyjechał na miejsce, znalazł ją zakleszczoną do połowy w kontenerze z używanymi ubraniami. Strażacy musieli rozcinać metal specjalistycznymi narzędziami.

Klapa pojemnika prawdopodobnie zatrzasnęła się na tyle mocno na jej brzuchu, że uniemożliwiła oddychanie. Konieczna była pomoc strażaków, by wydostać ją z metalowej pułapki.

Kobiecie nie dało się już jednak pomóc. Służby nie ujawniają wieku ani danych zmarłej. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że mogła to być bezdomna, która szukała ciepłych ubrań.


Według mnie ujawnione przypadki to wierzchołek góry lodowej. Pojemniki na odzież faktycznie pełnią rolę pułapek na ludzi. Wykorzystywane są prawdopodobnie przez koncerny farmaceutyczne, które potrzebują „ochotników” do testowania niebezpiecznych szczepionek, leków, lub procedur. Ofiary znikają bez śladu.

Następnym razem, kiedy doznając ataku filantropii udasz się do pojemnika na odzież używaną z wypranym garniturem, na wieszaku, zabezpieczonym folią, lub elegancką sukienką, dobrze się zastanów, zanim otworzysz klapę.


niedziela, 17 lutego 2019

Filosemityzm czy antysemityzm?

W ostatnich latach obserwujemy w Polsce narastający filosemityzm. Czy przyczyniają się do tego wyłącznie działania żydowskich mediów np. Gazety Wyborczej, TVN? Nie tylko – także politycy PO, a zwłaszcza PiS oddani są idei filosemityzmu. Kolejni prezydenci RP lub ich małżonki są pochodzenia żydowskiego, w pałacu prezydenckim uroczyście obchodzone są święta żydowskie.

Ostatnio jaskrawym przejawem ukochania Izraela przez naszą klasę polityczną była słynna konferencja bliskowschodnia w Warszawie. Umożliwiła premierowi Izraela umocnienie współpracy z państwami arabskimi przeciwko wspólnemu wrogowi Iranowi, wykorzystując zaoferowane przez Polskę neutralne miejsce spotkania.

Jednak politycy i dziennikarze naszych sojuszników USA i Izraela nie byliby sobą, gdyby nie wykorzystali konferencji do przypomnienia, że po pierwsze: gospodarze konferencji Polacy są mordercami i po drugie: majątek narodowy mamy przekazać w ręce organizacji żydowskich. Nikt nie neguje, że w okupowanej Polsce tak jak i w innych okupowanych krajach część ludności uczestniczyła w prześladowaniach. Jednak ci propagandyści twierdzą ni mniej ni więcej, że podczas drugiej wojny światowej Polska byłem reżimem nazistowskim i wiernym sojusznikiem Trzeciej Rzeszy. Takie sytuacje mogą powodować u poddawanych tresurze Polaków dysonans poznawczy – nadal wybierać filosemityzm, czy może jednak antysemityzm. Przykładem jest reakcja Rafała Ziemkiewicza:

Igor Lendorf poczuł się obrażony słowami Rafała Ziemkiewicza, który napisał:

Najgorsze w tym wszystkim, że człowiek nawet nie może w odpowiedzi znienawidzić Żydów, bo przecież wie, że tym sk**synom właśnie o to chodzi”.

Lendorf za ten wpis zagroził znanemu pisarzowi, publicyście i współzałożycielowi stowarzyszenia Endecja Rafałowi Ziemkiewiczowi procesem.
Wydaje się jednak, że panowie telefonicznie wyjaśnili sobie swoje racje.



Ten incydent niesie według mnie istotne przesłanie. Przyznam się, że sam wpadłem w pułapkę filosemityzmu. Interesuje mnie kultura i obyczajowość żydowska, lubię muzykę klezmerską, znajomi wiedzą, że jak jestem w Warszawie to najłatwiej znaleźć mnie w knajpie żydowskiej.

Z drugiej strony z punktu widzenia środowisk żydowskich zostałbym uznany za antysemitę - bo nie uważam, że Polacy są mordercami, nie zgadzam się, aby oddać choćby grosz z naszego majątku narodowego ich organizacjom i wkurwia mnie samo wysuwanie takich tez.

Według mnie należy rozróżnić pomiędzy Żydami a Żydami. Polacy z polskimi Żydami współżyli od setek lat. Pomimo konfliktów nieunikniona była też współpraca. Żydzi wnieśli wkład w polską naukę, kulturę, przemysł, służyli w armii polskiej. Ich zamordowanie przez Niemców stworzyło kulturową pustkę, poczucie straty, sentyment który może u niektórych powodować filosemityzm. A nawet szukanie śladów pokrewieństwa żydowskiego. Moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Polacy z polskimi Żydami na ogół potrafią się dogadać. Zawsze istniał pewien obszar wspólnego interesu. Przykładem jest dogadanie się Ziemkiewicza z Lendorfem.
 
Ale od obcych Żydów niczego dobrego nie oczekujmy...

poniedziałek, 4 lutego 2019

Model chiński - rewaluacja


Od dawna byłem zwolennikiem modelu chińskiego. Wywarły na mnie wpływ poglądy środowiska JKM. Cywilizacja zachodnia oparta na demokracji nieuchronnie zmierza do socjalizmu, a więc rozdawnictwa dóbr, regresu i degeneracji. Na tym tle Chiny oparte na autorytarnej władzy i kapitalizmie stały się największym światowym mocarstwem. Ich model spowodował powstanie kilkuset milionowej klasy średniej, imponujących miast, linii komunikacyjnych i fabryk produkujących dla całego świata.

Spotykałem także negatywne opinie – totalnie zniszczone środowisko naturalne, na tle zamożnej klasy średniej uboga i niedoinwestowana prowincja. W ostatnich latach wzrasta cenzura, następuje powrót komunistycznej propagandy, nasilają się represje polityczne. Społeczeństwo poddano komputerowemu systemowi oceny obywateli – za niepłacenie w terminie, zadawania się z niewłaściwymi osobami, przechodzenie na czerwonym świetle czy wszelkie inne przewinienia otrzymuje się punkty karne. W efekcie niektórym za karę odbiera możliwość zaciągania kredytu, spowalnia się internet, zakazuje zatrudniania w niektórych zawodach, zakazuje zakupu biletów kolejowych lub lotniczych itp.

Ogromne środki Chiny wydają nie tylko na nowoczesną armię ale i na projekt Nowego Jedwabnego Szlaku. Kraje rozwijające się otrzymują preferencyjne chińskie kredyty – miliardy dolarów powędrowały do Afryki, Filipin, Pakistanu, Sri Lanki. Kończy się to nieraz tak zwaną pułapką zadłużenia. Zgodnie z umowami infrastruktura energetyczna i komunikacyjna budowana jest wyłącznie przez firmy chińskie, otrzymują one dodatkowo preferencje podatkowe i wypierają firmy rodzime. Na koniec państwa nie są w stanie spłacić rozbuchanych kredytów i Chińczycy przejmują aktywa – np. prawa wydobycia surowców, porty.

Jednak dla mnie decydującym psychologicznym impulsem jest stanowisko Chin wobec Wenezueli. Kraj doprowadzony przez socjalistów do całkowitej nędzy. Milion procent inflacji rocznej. Stos banknotów konieczny do zakupu rolki papieru toaletowego, jest większy od tej rolki. Banknoty często waży się zamiast liczyć. Kilka milionów Wenezuelczyków uciekło za granicę. Kiedy pojawia się szansa na reformy dzięki sympatycznemu liderowi opozycji Juanowi Guido, Chiny wraz z Rosją i nieodłączną Turcją twardo udzielają poparcia marksistowskiemu reżimowi Maduro.

Wiadomo, że udzieliły socjalistycznemu rządowi kredytu 5 miliardów dolarów, oczekują spłaty w dostawach ropy naftowej i prawach wydobycia złota. Dla mnie jest to dowód, że dla rządu Chin 5 miliardów dolarów, władza i wpływy są ważniejsze niż wieloletnie cierpienia narodu. Dlatego lepiej już wybrać dominację USA – nie zaszkodziła Niemcom, Japonii, Korei Południowej, Izraelowi. A nawet Wietnam po przejściowych dąsach zmierza do sojuszu z USA.