Postępowe
media nasiliły kampanię propagandową mającą wpoić skojarzenie: ksiądz równa się
pedofil. Przypadki takie nieuchronnie zdarzają się w środowiskach związanych z
wychowaniem dzieci i młodzieży. Zdrową reakcją po ujawnieniu lub podejrzewaniu
pedofilii powinno być zawieszenie takiej osoby w obowiązkach, zgłoszenie do
organów ścigania, a po skazującym wyroku sądowym usunięcie ze środowiska harcmistrzów,
kapłanów, nauczycieli, trenerów itd. Niestety do tej pory kastowość Kościoła
powodowała w wielu wypadkach przede wszystkim ochronę interesów własnej kasty,
w przypadku pedofilii – ochronę swoich, choćby przestępców. Wyrazem takiej
postawy są słynne wypowiedzi arcybiskupa Michalika, aczkolwiek rysuje się
szansa na pozytywną zmianę.
Przeciwko
kastowości i klerykalizmowi zwraca się papież Franciszek:
Kościół, który nie wychodzi na
zewnątrz, wcześniej lub później, zostaje zniszczony chorobą na skutek
zamknięcia się w pomieszczeniu w którym się znajduje. Jest faktem, że także
Kościołowi, który wychodzi na zewnątrz, tak jak każdej osobie, która wychodzi na
ulicę: może przytrafić się jakiś wypadek. Wobec tej alternatywy - powiem wprost
- o tysiąc razy wolę Kościół po wypadku, niż Kościół chory. Chorobami typowymi
dla Kościoła jest zamknięcie w samym sobie, wpatrywanie się w samego siebie,
być skrzywionym w spojrzeniu skoncentrowanym na własnych problemach, jak ta
kobieta z Ewangelii. Jest to rodzaj narcyzmu, który prowadzi nas do
zeświecczenia duchowego, wysublimowanego klerykalizmu i w konsekwencji nie
pozwala nam doświadczyć "słodkiej i umacniającej radości niesienia
Ewangelii".
Niech Pan uwolni nas od robienia sobie
makijażu z naszego biskupstwa poprzez zewnętrzne świecidełka świeckości,
pieniądza i "klerykalizmu na sprzedaż". Dziewica Maria niech nauczy
nas pokory i cichej, lecz odważnej pracy, która prowadzi do gorliwości
apostolskiej.
Z
punktu widzenia katolików powierzchownych, do których się zaliczam, problem
pedofilii w Kościele jest bolesny, ale marginalny. Źródłem problemów jest kastowość
– Kościół stał się organizacją zaspokajającą własne interesy i lekceważącą
potrzeby wiernych. Dla katolików powierzchownych nie istnieje listek figowy w
postaci teologii i sakramentu kapłaństwa usprawiedliwiającego nieprofesjonalność,
egoizm, chciwość, chamską katechezę, agresywność, lekceważenie wiernych. Płacimy
i oczekujemy od kleru profesjonalnej posługi religijnej. Oprócz konieczności
usunięcia z szeregów kapłanów pedofilów postulowałbym usunięcie księży i
biskupów, którzy się do tego zawodu nie nadają, choćby stanowili 90% całości.
Postulowałbym opcjonalność celibatu i wybór proboszcza przez radę parafialną
spośród kandydatów zatwierdzonych przez biskupa.
Jest
jednak wiele odłamów w Kościele. Katolicy powierzchowni i ich postulaty są
znienawidzeni przez tzw. front katechetyczny. Jego łagodniejsi przedstawiciele wykluczyliby
katolików powierzchownych z Kościoła, a bardziej fundamentalni obdarzyliby nas
łaską w postaci stosu.
Problem
ten zauważa papież Franciszek, krytykując jednych i drugich:
Są
ludzie, którzy "udają chrześcijan" i grzeszą nadmierną
powierzchownością lub zbytnią surowością, zapominając, że prawdziwy chrześcijanin
jest człowiekiem radości, budującym wiarę na Chrystusowej skale - stwierdził
papież Franciszek podczas porannej Eucharystii w kaplicy Domu Świętej Marty
(27.06.2013r)
Zdaniem
papieża wśród owych ludzi słów można dostrzec chrześcijan typu gnostyckiego,
którzy zamiast kochać skałę, lubują się w pięknych słowach, żyją unosząc się na
powierzchni życia chrześcijańskiego. Jest także inny typ -
"pelagiański", stateczny i wyniosły". Innymi słowy z jednej
strony chrześcijaństwo "płynne", a z drugiej ludzie przekonani, że
aby być chrześcijaninem, trzeba nieustannie trwać w żałobie, mylący stanowczość
z surowością. Jednak w opinii Ojca Świętego ludzie ci udają chrześcijan. Nie
wiedzą kim jest Pan, skała, nie mają chrześcijańskiej wolności ani też radości.
Ufam,
że to współczesne zamieszanie w Kościele przyniesie pozytywne zmiany.